Z Bonn do Kolonii można dojechać na dwa sposoby: z dworca kolejowego normalnym pociągiem regionalnym (ok. pół godziny) lub wspomnianą już kolejką, która najbardziej zbliżona jest do WKDki. Z reguły decyduję się na wariant drugi. Z początku głównym powodem było to, że ode mnie jedzie ona 45 minut, co wychodzi szybciej niż cofać się do dworca i liczyć, że akurat trafi się na pociąg. Wkrotce odkryłem jednak kolejny.
Trasa kolejki przebiega o rzut beretem od Renu, choć na przeważającej jej części tego nie widać. Jedyną większą miejscowością po drodze jest Wesseling. Miasto ma charakter wybitnie przemysłowy - mieści się tu rafineria Shell oraz przynajmniej 3 zakłady chemiczne różnych koncernów. Teraz najlepszy smaczek: linia przebiega dokładnie między nimi;]
Zastanawiałem się, dlaczego tak mi się to podoba. Oczywiście, niemałą rolę odgrywa tu moja słabość do wizualnej strony techniki - te wszystkie rurociągi, wieżyczki, kominy, elewatory, zbiorniki, itd. Wszystko ciągnące się na dystansie 4 stacji, czyli niemal kilkunastu kilometrów. Olśnienie przyszło podczas dzisiejszego powrotu. Tu uwaga na marginesie - ta trasa wygląda niesamowicie w nocy. Człowiek nagle widzi na horyzoncie miriady zbliżających się świateł, jakby całe miasto, a z bliska okazuje się, że to rafineria lub inne zakłady. Jasne białe punkciki, niczym zapalone okna w mieszkaniach, sygnalizują kolejne elementy instalacji, które pobłyskują metalicznym srebrem. I wszystko cały czas w ruchu, para bucha z kominów. Wyjeżdżając w Wesseling w kierunku południowym odprowadzałem jeszcze świetlistą sylwetkę wzrokiem, kiedy poczułem, że ten widok wygląda dziwnie znajomo. Te światła, ta gruba strzelista konstrukcja pośrodku, te kłęby dymu unoszące się tu i ówdzie.. Po kilku sekundach zrozumiałem, dlaczego.
Matko jedyna, przecież to Midgar.
A przynajmniej tak, jak został w mojej pamięci z ilustracji. Ludzie, którzy znają mnie krócej i/lub nigdy nie grali w Final Fantasy VII, drapią się pewnie teraz w głowę. Pozostałym, mam nadzieję, świeca się rozmarzone oczęta. Gra, w której mając lat 12 zostawiłem, jakkolwiek kretyńsko by to nie brzmiało, na zawsze kawałek duszy, wróciła do mnie w obrazach pośrodku Nadrenii-Westfalii. Możliwe, że odkryłem też w tamtym momencie powód swojego upodobania do całej tej scenerii.
To cztery stacje przejazdu przez reaktor Mako.
Przynajmniej dla mnie;] Odkąd to odkryłem, ta trasa już nigdy nie będzie taka sama, zawsze będzie miała tę szczyptę magii, w pokręcony sposób będzie mnie przenosić uczuciami do.. nie dzieciństwa. Raczej do nierozłącznie z nim u mnie związanego jednego z najwspanialszych kiedykolwiek powstałych fikcyjnych światów, arcydzieła twórców z Squaresoft (obecnie Square Enix). Dodam jeszcze, że kolejka ma podobny rozkład siedzeń co ta jeżdżąca po Midgarze;] Fanom FF VII polecam się wybrac i porównać ze wspomnieniami. Naprawdę;]
P. S. The geekness is strong with this post;D Don't care, though;]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz